Temudżyna hordy, Wikingowie, byli skłóceni
Dla korzyści materialnych z najazdów jednoczeni
Trzeba się było dzielić zyskiem z żołnierzami
A wiernych i zasłużonych utrzymywać latami
Później walka o bogactwa i ręce do pracy
Przybrały formy bardziej zorganizowane
Armie z poboru ku chwale ojczyzny wybijane
Całe zyski dla władzy, choć jej losy niezbadane
Bo obrazy wojny nie poprawiały jej wizerunku
Prostsze kursy wymiany dalekie od rabunku
Celem wojny nie było samo niszczenie
A zdobycie łupów i do pracy przymuszenie
Bez krwawych jatek, historii i dramatów
Będących kanwą wielkich poematów
Teraz cywilizacja bardziej wyrafinowana
Ofiara po troszku grabiona nieokaleczana
Walka toczy się w bankowych gabinetach
Kamienie już nie na szańcach a w monetach
Zamiast armii ponadnarodowe organizacje
Nadzorujące notowania i rozdzielające dotacje
Jednym ruchem można zmienić kraju notowania
Widmo kryzysu wymusza rozsądne zachowania
Można grabić państwa i pośrednio w nim żyjących
Bo ustaw i niepisanych zasad niewielu rozumiejących
Ludzi do dożywotniej pracy masz całe miliony
Wolny człowiek posłuszny, bo jest zadłużony
To jest kolejna mutacja choroby człowieczej
Groźniejszej, ale bezbolesnej ku pociesze
Choroby, które nie bolą kończą się zazwyczaj tragicznie
Same pozytywy, radości i śmierć – komicznie